Dressed Christmas

Moje święta, a właściwie dopiero wigilia,  w 9 miesiącu ciąży są takie same, ale jednak nietypowe. Powodów jest co najmniej kilka:

1. pierwszy raz pozwoliłam się odciążyć w przedświątecznych obowiązkach pichcenia potraw wigilijnych i świątecznych - a przygotowujemy święta naprawdę tradycyjnie, choć zawsze z jakąś dozą nonszalancji kulinarnej :) dodając nowe smakołyki (a to raki, a to kawior, kalmary itd...);

2. pierwszy raz aktywnie w samym podawaniu do wigilijnego stołu pomagał nam nasz nastolatek;

3. pierwszy raz z malutką Klaudią w brzuszku śpiewaliśmy prawie dwie godziny kolędy, popijając lubelską wiśnióweczkę :)

4. na fali ciążowej adrenaliny do każdego z pomieszczeń przygotowałam własnoręcznie oprócz choinki świąteczne stroiki;

5. pierwszy raz - dzięki trzydniowej, przedświątecznej pomocy męża i syna - jestem mimo ciąży - mniej zmęczona, niż poprzednimi laty, gdy wszystkie obowiązki, niczym siłaczka - brałam na siebie.

Wszyscy zadowoleni z zapałem śpiewali kolędy, aż odpoczynku nadszedł czas, a ja mam właśnie chwilę na napisanie posta ku pamięci chwili, co się zowie ulotną...

Poniżej moja wigilijna impresja 2010 z najlepszymi życzeniami dla odwiedzających mój blog :D

WESOŁYCH ŚWIĄT!!!!